piątek, 23 czerwca 2017


23 czerwca 2017


Zawsze na Dzień Ojca szukałam jakiejś dobrej, najlepiej historycznej, książki.
Dzisiaj, czytam tych kilka wierszy, które napisałam z myślą o Tacie.
Był mądrym, opiekuńczym i do końca oddanym Ojcem. Jestem pewna, że tam gdzieś, między wierszami Wszechświata spaceruje z tymi, których kochał, i ze swoimi psami, którym stwarzał, nawet już tu na ziemi, prawdziwy raj. A może jedzie rowerem i cieszy się, że w chmurach też są Diamenty...




ojciec

ma grube palce dziadka
głęboko w sercu pochował syna
a niebieskie oczy oddał córkom
pomiędzy nimi babie lato
snuje cichą czułą nić


pożegnanie

przyniosłeś mi butelkę atramentu
podałeś wieczne pióro i życie do napisania
uczyłeś dodawać smutek do radości
tak by tej ostatniej zawsze było więcej
zbierałeś orzechy w ogrodzie
karmiłeś nasze psy koty i naszą wiarę
że wszystko będzie dobrze
nawet wtedy gdy nas już nie będzie
mówiłeś że taka kolej rzeczy
układając w znak krzyża kasztany
na znak pokoju między niebem a ziemią






czwartek, 1 czerwca 2017



Ps. do wpisu na Dzień Matki



spóźniony portret
                           Mamie...

trzeba ją było malować za młodu
teraz ma ruchy matki
a jej skóra szeleści wypalona czasem
z każdą chwilą staje się mniejsza
żeby całkiem nie zgubić się w sobie
pilnuje księżycowej mapy
zaznacza na niej dni dobre do życia 
wciąż lubi gruszki tylko
czy jeszcze o tym pamięta



piątek, 26 maja 2017



Mama

Zdjęcie z młodości


i portret aktualny


a reszta jest tylko wielkim, dziękczynnym milczeniem.



czwartek, 26 stycznia 2017


na marginesie


W dziwnych czasach żyjemy. Nic się nie dzieje, a upadają wieże.
Wszystko zwyczajne, a morze ludzi zalewa lądy,
jest normalnie, tylko przy kawiarnianych stolikach wybuchają bomby.

Wojny zbierają żniwo, ale zapach krwi do nas nie dociera,
jedynie wściekłość tych, co pracują bez miary, a wciąż są głodni,
bo nic nie zmienia się w sprawiedliwość o której bredzą szaleńcy.

Apokalipsa dzieje się w naszych głowach.

Nie wiemy jak odróżnić drzewo prawdy od drzewa z Instagramu.
Zalajkowany na śmierć Bóg, zlikwidował swój profil i zamilkł,
jak dzieciak z Aleppo.



wtorek, 1 listopada 2016


pożegnania


przyniosłeś mi butelkę atramentu
podałeś wieczne pióro i życie do napisania
uczyłeś dodawać smutek do radości
tak by tej ostatniej zawsze było więcej
zbierałeś orzechy w ogrodzie
karmiłeś nasze psy koty i nasza wiarę
że wszystko będzie dobrze
nawet wtedy gdy nas już nie będzie
mówiłeś że taka kolej rzeczy
układając w znak krzyża kasztany
na znak pokoju między niebem a ziemią